tmjbaner

Stanowcze NIE dla biogazowni

biogaz a W czwartek, 3 października w Męcince odbyła się rozprawa administracyjna ws. biogazowni, którą poprowadził radca prawny Jan Kowalski. – Zostałem upoważniony przez organ samorządowy – wójta gminy Męcinka do przeprowadzenia rozprawy administracyjnej ws. o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji polegającej na budowie biogazowni rolniczej w obrębie miejscowości Piotrowice. Taka rozprawa nie jest obligatoryjna, a fakultatywna, ale wójt doszedł do wniosku, że wobec kontrowersji, jakie budzi ta inwestycja,  licznych protestów na piśmie, które wpłynęły do organu, potrzebne jest zebranie stron w tej sprawie, żeby w jednym miejscu można było zaprezentować swoje stanowiska przed podjęciem decyzji w tej sprawie – wyjaśnił na wstępie radca prawny.

 

Radca zaproponował wysłuchanie stron postępowania, a stronami byli: wnioskodawca czyli Green Energy Sp. z o.o. (Żaneta Domagalska) oraz właściciele nieruchomości przyległych do działki, na której miałaby być posadowiona ta inwestycja (biogazownia), czyli pp. Elżbieta i Jan Legeń (pełnomocnik Dorota Chramęga), p. Edward Bobowski (Nb.), Elżbieta i Leszek Kowalczyk (Nb.), Marta i Marcin Ankus (Nb.), Józef Włosiński (Nb.), Alicja Stadnik (pełnomocnik Andrzej Pawlaczek), Agencja Nieruchomości Rolnych (Nb.).
Pełnomocnicy pp. Legeń i p. Stadnika postanowili wypowiedzieć się po wystąpieniu przedstawicielki firmy inwestorskiej biogazowni, w związku z czym radca Józef Kowalski poprosił p. Żanetę Domagalską, by przedstawiła stanowisko Green Energy, w szczególności aspekty oddziaływania planowanego przedsięwzięcia na środowisko, co budzi takie duże obawy sąsiadów.
Przedstawicielka Green Energy przedstawiła pokrótce zarys historii firmy. Zwróciła uwagę na to, że rozumie kontrowersje, jakie wzbudzają biogazownie. – Sami procesujemy projekty, sami budujemy i zamierzamy nimi zarządzać – mówiła. Firma kończy budowę dwóch pierwszych, bliźniaczych biogazowni rolniczych w woj. lubelskim gm. Firlej, miejscowość Przypisówka (w środku wsi) i gm. Rossosz, miejscowość Kożanówka. Biogazownie te oparte są na dwóch substratach – kiszonce kukurydzy i wysłodkach buraków. Przedstawiła prezentację planowanej biogazowni w Piotrowicach, jej budowę, plan i przeznaczenie poszczególnych elementów. Wielkość instalacji i jej operatywność opiera się na 1,2 MW. Zapewniła, że w biogazowni nie będzie się wykorzystywać żadnych odpadów poubojowych czy mięsnych (do tego służą biogazownie przemysłowe), ani gnojowicy. Ta biogazownia – rolnicza, opiera się wyłącznie na substratach pochodzenia roślinnego. - Biogazownia nie śmierdzi – stwierdziła z przekonaniem inwestorka. Biogazownia musi być szczelna. Zbiory trwają na jesieni przez dwa tygodnie. Ścięta zielona kukurydza nie śmierdzi. Potem wkłada się ją do betonowych silosów i szczelnie przykrywa folią, by powstała kiszonka. Dostanie się powietrza do niej powoduje psucie się tej kukurydzy, a to nie leży w interesie firmy, bo to są stracone pieniądze. Koszty zakupu zielonki kukurydzy to ok. 2 mln rocznie – dochód dla rolników zapewniony długotrwałą kontraktacją na ok. 350 ha. Również zbiorniki, w których wytwarza się biogaz, są szczelnie przykryte. Jest to wysokiej jakości innowacyjna instalacja. Do zbiorów firma używa własnego profesjonalnego sprzętu, przystosowanego do wożenia tego typu substratu, by wszystko poszło sprawnie. Rolnik jest odpowiedzialny za zasianie, opryskanie i nawożenie pola. Transport nie odbywa się w nocy ani w niedzielę. Kolejna sprawa - osad pofermentacyjny, który służy później do nawożenia pól, nie śmierdzi, jest bezwonny. Biogazownia nie generuje hałasu. Wytwarza dwa rodzaje energii – elektryczną (obowiązkowo oddawaną do operatora energetyki) i cieplną (do zagospodarowania w różny sposób, np. jako ogrzewanie suszarni, szklarni, domów – przesył ciepła maksymalnie do 5 km). Dochody do budżetu gminy to ok. 300 tys. rocznie, ponadto zatrudnienie do 12 osób miejscowych, przeszkolonych do tego celu przez firmę. Wszystko odbywa się lokalnie.
biogaz b Pełnomocnik pp. Legeń, Dorota Chramęga, zaznaczyła, że wnioski na piśmie zostały złożone do postępowania, więc szczegółowych uwag do raportu tutaj prezentować nie będzie. Dodatkowo przedstawiła kwestie gnojowicy w biogazowni, ilości osób pracujących, przychody dla gminy i ilości rolników zainteresowanych, wywożenia osadu pofermentacyjnego na pola, podważyła kwestię szczelności budowli biogazowni oraz zapytała, czy w silosach nie będą się zalęgać gryzonie, które przeniosą się do zabudowań mieszkalnych, które znajdują się 350 metrów dalej. Obok planowanego usytuowania inwestycji znajduje się zakład produkcji opakowań. W raporcie ta kwestia jest jakby w ogóle pominięta – mówiła pełnomocnik Chramęga. Nie ma w raporcie oceny oddziaływania na środowisko z uwagi na usytuowanie tego zakładu, który ma status zakładu pracy chronionej. Ponadto nie zauważono, że na tle tego przedsięwzięcia mogą powstać konflikty społeczne. Zdaniem pełnomocnik Chramęgi jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przedsięwzięcie to będzie wpływać negatywnie na środowisko.
Z kolei Waldemar Stadnik przedstawił analizę raportu wykonaną na zlecenie pp. Legeń. Zarzucił niekompletność raportu i błędy. Jeśli lokalizacja poszczególnych elementów biogazowni się zmieni, to oddziaływanie na środowisko się zmieni. W raporcie jest też analiza, że biogazownia będzie pracować na gnojowicy. To na bieżąco wyjaśniła przedstawicielka firmy, stanowczo podkreślając, że żadnej gnojowicy nie będzie, natomiast raport musi zgodnie z przepisami uwzględniać i tę kwestię, bo w nim przyjmuje się jak najbardziej niekorzystną opcję oddziaływania na środowisko. Gnojowica nie jest pożądanym substratem do biogazowni, bowiem nie daje energii. Jest ona wykorzystywana w biogazowniach, gdy fizycznie występuje, np. gdy jest hodowla. Tu takiej opcji nie ma. Ponadto inwestorka odniosła się do zarzutów mecenas Chramęgi dotyczących pominięcia w raporcie zakładu produkcji opakowań. – Zostaliśmy zawezwani przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska do sporządzenia oddziaływania skumulowanego biogazowni razem z zakładem. Więc nie róbmy przekłamania, że zakład został tu pominięty.
Waldemar Stadnik poruszył też kwestie przyrodnicze oraz budowy studni, na którą nie ma dodatkowego raportu oddziaływania na środowisko. Żaneta Domagalska z Green Energy udzieliła odpowiedzi, że inwestycja ma zgodę na wpięcie do sieci wodociągowej, w związku z tym takiego raportu nie potrzeba. Jednak jeśli zaistnieje potrzeba budowy własnej studni, na pewno zostanie od wykonany. Poza tym wodę nie wprowadza się w dużej ilości i wykorzystywany jest recyrkulat (ponowne wykorzystywanie wprowadzonej wody). Żaneta Domagalska odpowiadając na zarzuty pełnomocnik Doroty Chramęgi dotyczące uzupełnień do raportu podkreśliła, że zwrócili się po zawezwaniu przez RDOŚ do właścicieli zakładu opakowań o udzielenie potrzebnych informacji (m.in. o punkty emisji, pojazdy wjeżdżające na dobę, trasy przejazdów, sposób ogrzewania zakładu, wysokość na jakiej znajduje się komin, wymiary budynku, pracujące maszyny, poziom hałasu itd.). – Wysyłaliśmy pisma i kontaktowaliśmy się codziennie przez miesiąc, z p. Rafałem Zaskórskim, ponieważ z panem Legieniem nie udało nam się porozumieć, i po ponad miesiącu czasu dostaliśmy odpowiedź, natomiast RDOŚ powiedział „za mało”, więc wysłaliśmy drugą prośbę. Na to zapytanie już nie dostaliśmy odpowiedzi – dodała Żaneta Domagalska. Ponadto podkreśliła, że teren, na którym planowana jest lokalizacja biogazowni to teren przeznaczony pod przemysł, pod działalność gospodarczą.
W imieniu będącej stroną w sprawie Alicji Stadnik głos zabrał pełnomocnik Andrzej Pawlaczek, który przytoczył negatywną wypowiedź internetową anonimowej mieszkanki Uchnina, gdzie jest usytuowana biogazownia rolnicza. Żaneta Domagalska z Green Energy w odpowiedzi zaprosiła do najbliższej biogazowni, która znajduje się w Świdnicy. Z sali pojawiła się kwestia, że Świdnica biogazownia wykorzystuje fermentację suchą. W odpowiedzi na nią inwestorka wyjaśniła różnicę między fermentacją suchą i mokrą (różni się tylko procentem zastosowanej wody) oraz stanowczo podkreśliła, że nie ma tam fermentacji suchej.
Pełnomocnik Andrzej Pawlaczek zapytał, dlaczego firma zdecydowała się tutaj lokalizować biogazownię. Podjął też kwestię ogłoszeń o przetargu i gnojowicy oraz sposobu transportu dostarczanej masy kukurydzy. Co do lokalizacji inwestorka odpowiedziała, że tu są spełnione trzy czynniki: brak problemu z uzyskaniem surowca, (kontraktacja 350 ha wyłącznie w zakresie gminy), teren przemysłowy odpowiedni pod biogazownię i wpięcie do sieci energetycznej. Ponadto firma była już obecna i starała się o działkę w Piotrowicach, ale okazało się, że teren przemysłowy jest również terenem zalewowym (chodzi o lokalizację obok Jawora, za mostem nieopodal firmy BISO – przyp. red.). Natomiast wójt Zbigniew Przychodzeń wyjaśnił kwestię ogłoszeń – wszystko zostało wykonane zgodnie z przepisami. Inwestorka po raz kolejny podkreśliła, że żadnej gnojowicy w biogazowni nie będzie używanej i nikt nie będzie jej zwoził. Może to nawet dać na piśmie. Co do transportu jest to specjalistyczny sprzęt rolniczy (nie tiry), poza tym nie będzie tu jakiegoś dodatkowego transportu – po prostu z 350 hektarów zbierana będzie kukurydza, a nie np. rzepak czy buraki.
Edward Matuj, mieszkaniec Męcinki, podkreślił, że tiry z kamieniołomów jeżdżą ciągle i drogi są, więc nie ma co wyolbrzymiać tej sprawy.
Czy biogazownia stoi pusta? – Nie, nie stoi pusta, odbywają się tam prace konserwatorskie, by zapewnić bezpieczeństwo. „Karmienie” biogazowi trwa dwa razy dziennie. Przyjeżdża pracownik, który to wykonuje. Na bieżąco są tam ludzie, którzy wykonują prace serwisowe, konserwatorskie. Jest to też przedsiębiorstwo, które codziennie wymaga rozliczenia, nadzorowania, jest tam zarządzający. Biogazownia jest pod stałą kontrolą komputerową, ale nie znaczy to, że nie pilnuje tego człowiek.
Co jeśli wybuchnie pożar? – Tam są same płyny. Co tam ma się palić? Substancja jest płynna, zbiorniki betonowe. Pokrycia dachów z materiałów niepalnych. Musi być strefa wybuchu, bo jest tam gaz, i to wynika z przepisów. Może wystąpić zwarcie, ale nie ma prawa nic tam spłonąć.
Mirosław Brzozowski kontynuując wątek bezpieczeństwa zacytował fragment raportu firmy inwestorskiej (r. 7 – oddziaływanie na środowisko w wypadku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej) zapytał o uwzględnioną tam suszarnię, czy to nie służy wykluczeniu pokazania inwestycji jako zakładu o zwiększonym ryzyku. Odp. – Suszarnia to dodatkowy obiekt na biogazowi, służący jako instalacja służąca do suszenia.
M. Brzozowski pytał: – Czy cała instalacja - biogazownia i suszarnia to obiekt o zwiększonym ryzyku? Odpowiedź inwestorki brzmiała: – Tak, ze względu na strefę wybuchowości. Ale mówi pan o ryzyku (zgodnie z przepisami – przyp. red.). Na biogazowni nie występują poważne awarie przemysłowe.
Radny Brzozowski ponownie podjął temat gnojowicy w biogazowni oraz wody, jakie ilości będą potrzebne do realizacji całego procesu. Ż. Domagalska ponownie opowiedziała o recyrkulacji wody i nie używaniu gnojowicy.
– Czy na etapie wstępnych rozmów i posiadanych informacji wójt w jakikolwiek sposób oponował, że zgody na taką inwestycję z udziałem gnojowicy nie będzie? – pytał radny. Przedstawicielka Green Energy: - Pan wójt mi powiedział, żeby złożyć KIP, a on to prześle do Sanepidu i do RDOŚ. To są dwie instytucje uczestniczące w procesie opiniowania i dopuszczenia tej inwestycji do realizacji. Pan wójt powiedział – to jest biogazownia, to jest instalacja nowa, jesteście nowym inwestorem, ja się na tym nie znam, to są dwa urzędy, które mają mi pomóc, proszę to złożyć, jeśli one będą opiniowały i będzie to pozytywne, to znaczy że tak wyspecjalizowane jednostki uznają, że to jest bezpieczne i że to się nadaje. Natomiast potem uprzedził mnie oczywiście, że czeka na spotkanie z mieszkańcami, gdzie trzeba będzie to wszystko omówić. Ustaliliśmy też wspólnie z panem Jarkiem (Oksińskim, pracownikiem UG – przyp. red.), żebyśmy przeszli całą procedurę środowiskową, kiedy będzie komplet informacji, kiedy pojawią się wszelkiego rodzaju uzupełnienia i ta wiedza będzie pełna, zorganizujemy takie spotkanie. I tak się rzeczywiście stało, taką ścieżką idziemy.
Radny pytał również m.in. o symulację inwestycji jaką jest biogazownia, z czego będzie produkowany biogaz (biomasa, gnojowica, odchody zwierzęce, obornik zwierzęcy). Która opcja jest najbardziej opłacalna dla inwestora? - Najbardziej opłacalna jest biogazownia oparta tylko i wyłącznie na biomasie, bez czynnika zwierzęcego. Wtedy się nic nie dzieje. Wprowadzenie gnojowicy czy obornika – to jest kwas. Kiedy wprowadzam coś takiego do biogazowni, mogę tę biogazownię bardzo zakwasić i mogę zachwiać procesem technologicznym – wyjaśniała Żaneta Domagalska, dodając, że jeśli lokalnie nie ma gnojowicy, to się jej nie przywozi. Dodała również, że do każdej biogazowni indywidualnie dobiera się technologię, w zależności od potrzeb terenu. Tutaj nie planuje takich udogodnień. Jeden z obecnych w sali zabierając później głos powiedział m.in., że na terenie gminy Męcinka już dawno nie ma żadnych hodowli, więc i gnojowicy, i obornika nie ma. Skoro tak, to problemu też nie ma. Obecni w sali poruszali też inne kwestie. Radny powiatowy Sylwester Rudziec mówił o wartości nieruchomości i ich spadku, o spadku ciśnienia wody, o stronie internetowej firmy inwestorskiej, o doświadczeniu firmy. Żaneta Domagalska udzieliła szczegółowych wyjaśnień.
Radny z Piotrowic Andrzej Ankus zapytał, czy lista chętnych do współpracy jest już zamknięta. Żaneta Domagalska odpowiedziała, że nie. Listy intencyjne to tylko deklaracja współpracy, a nie umowy. Z doświadczenia wie, że później to się diametralnie zmienia, gdy dochodzi do podpisania umów. Radny Ankus uściślił, że pyta o to, by wyjaśnić kwestię, czy tylko wąska grupa ludzi z tego skorzysta, czy szanse mają wszyscy rolnicy.
– Ja potrzebuję 350 ha, czy to będzie 50 czy 30 dostawców, nie ma znaczenia. Jeden nie wchodzi w grę, bo jest ryzyko podniesienia np. ceny. Jeśli będzie chęć współpracy wielu rolników, nie ma z tym problemu. Lista nie jest zamknięta. To nie jest dla grupy wybrańców – wyjaśniała inwestorka.
biogaz c Pod koniec rozprawy głos zabrała posłanka Elżbieta Witek, nadmieniając, że w Sejmie zajmuje się energią odnawialną, a właściwie pomocą ludziom, którzy nie chcą mieć u siebie ani wiatraków zbyt blisko domów, ani biogazowni. – Pani wymieniła same plusy, jakie to jest wspaniałe dla gminy – mówiła do inwestorki posłanka – natomiast nie wskazała pani nawet pół minusika, a ta inwestycja w planie zagospodarowania przestrzennego jest wpisana na działce, na której można lokować inwestycje uciążliwe. W związku z tym pani doskonale wie, że biogazownia podobnie jak elektrownie wiatrowe są inwestycjami długotrwałymi, poza tym nie dają miejsc pracy, bo 6 osób to nie jest żadne miejsce pracy – mówiła posłanka. Powiedziała również o pobliskim zakładzie pracy chronionej, zatrudniającym 70 osób, gdzie pracują ludzie niepełnosprawni. Z tego wynikają wszystkie niepokoje społeczne. – To nie jest tak, że głosy mieszkańców nie będą się liczyć, dlatego że ja wykonuję swoją funkcję posła na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i mam prawo, a wręcz obowiązek na wniosek ludzi domagać się wglądu we wszystkie dokumenty. Ja poproszę o protokół z tego spotkania i zapewniam państwa, że wszystkie te uwagi, które tutaj były podniesione mnie przekonują i będę je monitorować – konkludowała posłanka, podkreślając, że ludzie muszą mieć rzetelną informację. Trzeba dotrzeć do jak największej liczby ludzi z każdą informacją. Po wystąpieniu posłanki wywiązała się ogólna dyskusja, a do głosu doszły emocje. Wypowiadali się mieszkańcy. Agnieszka Czwartacka, bardzo bliska mieszkanka planowanej inwestycji, pytała o sposób stwierdzenia przez firmę braku konfliktowości inwestycji w raporcie. – Nie życzę sobie biogazowni w tym terenie – zawołała na koniec. Bezpośrednie pytania skierowano również do wójta Zbigniewa Przychodzenia. Na pytanie, czy wobec sprzeciwu mieszkańców będzie biogazownia, wójt stwierdził, że nie będzie.
ADS

Dodaj komentarz


Kod ochronny
Odśwież

Wydanie nr 52-53 już jest! - 23.12.2014

Prognoza pogody dla Jawora i okolic

Pogoda Jawor z serwisu

Reklama

miejsce2

wesele

Ostatnie komentarze

Dzień Kobiet - Męcinka - KABARET ŻMIJE


time2online Joomla Extensions: Simple Video Flash Player Module

Muchowska Kosa 2013 - zdjęcia: TV Jawor


time2online Joomla Extensions: Simple Video Flash Player Module

Znajome linki

tmj2olimpia1b